piątek, 1 listopada 2013

One shot - "Na początku był chaos. I tak zostało"

W końcu tekst, który ma akapity! No i w końcu opowiadanie, o którym z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że je lubię. Jedno z niewielu, o którym mogę tak powiedzieć, niestety. Chociaż z biegiem lat jest coraz lepiej, a patrząc na swoje stare teksty mam ochotę zapaść się pod ziemię. Jednak ten, mimo że trochę starszy tekst, wciąż podoba mi się tak samo, jak wtedy, gdy go napisałam. Co prawda, nie twierdzę, że teraz nie zrobiłabym tego lepiej, bo zapewne tak by było, ale wychodzę z założenia, że niektórych swoich starych opowiadań nie należy poprawiać. Ponieważ to już nie będzie to, to nie będzie już ten czas, nie będą te same emocje, myśli, jak wtedy, gdy się je pisało. I po prostu niektórych rzeczy nie da ująć się w taki sposób, jak ujęło się je te kilka lat temu. Takie tam moje małe przemyślenia na początek listopada. A tak w ogóle, to jak Wam się udało Halloween? Bo ja spędziłam je w moim ukochanym gronie ze świetnym make upem zombie i z muzyką, przy której świetnie się bawiłam. Teraz przede mną smutny listopad, zaczynający się tym, że jesteśmy wręcz zmuszani o myśleniu o tych, których już z nami nie ma. Taki mało optymistyczny akcent na sam początek miesiąca, ale cóż. Po prostu uważam, że całe to święto 1 listopada jest robione na pokaz, dlatego go nie lubię. Aczkolwiek kompletnie nie o tym chciałam. Miłego czytania! 



Życie. Niby dar.
     Pewien człowiek szedł raz o świcie brzegiem morza. Stawiał swe stopy na złocistym pisaku. Promienie wschodzącego słońca padały na jego twarz, a on uśmiechnął się.
     Jednak morza, piasku i słońca nie było.
     Człowiek stanął i spojrzał na odległy horyzont, który widział tylko on. Jedyne, co go otaczało, to ciemność.
     Zanurzył dłoń w wyimaginowanym morzu, ciesząc się jego chłodem po zimnej nocy, której nie było. Wspominał gwiazdy oraz księżyc na nocnym niebie, a teraz nastał kolejny dzień.
     Człowiek był pogrążony w mroku, jednak jego serce było czyste i zło ciemności się go nie imało. Był on wszystkim, a zarazem niczym. Był wszędzie, będąc nigdzie. Istniał, nie istniejąc.
     Był Ziemią.

Życie. Niby cud.
     Pewien człowiek szedł raz o świcie brzegiem morza. Stawiał swe stopy na złocistym piasku. Promienie wschodzącego słońca padały na jego twarz, a on uśmiechnął się.
     Jednak morza, piasku i słońca nie było.
     Człowiek stanął, a jego wzrok spoczął na oddalonym horyzoncie, który widział tylko on. Włosy, rozwiane wyimaginowanym wiatrem, odsłoniły kobiecą twarz, na której malowało się zwątpienie.
     Zanurzyła dłoń w morzu, którego nie było, czując przytłaczającą samotność oraz dojmujący smutek.
     Jej serce było czyste, jednak samotne. Pogrążona w mroku, szła po omacku i odnalazła Ziemię, a On przywitał Ją z otwartymi ramionami.
     Była Niebem.

Życie. Niby przekleństwo.
     Pewien człowiek szedł raz o świecie brzegiem morza. Stawiał swe stopy na złocistym piasku. Promienie wschodzącego słońca padały na jego twarz, a on uśmiechnął się.
     Jednak morza, piasku i słońca nie było.
     Człowiek stanął, wpatrzony w dal ponad morzem, który widział tylko on. Wystawił twarz w stronę słońca, a promienie padły na jego kobiecą twarz, wykrzywioną grymasem złości.
     Zanurzył dłoń w nieistniejącym morzu, odczuwając frustrację i gniew, którego nie potrafił ujarzmić.
     Jego serce było mroczne i skalane nienawiścią. Podstępem zabrał Ziemię dla siebie, przekonując Go, że Niebo jest zbyt odległe. A Ziemia uwierzył i podążył za Nim, omamiony Jego pięknem i obłudą.
     Był Piekłem.

„A Niebo odnalazło swoje miejsce przy Ziemi, Ziemia ta jednak znaleźć się przy Niebie nie mogła i zatopiła swój ból w Piekle”.

Życie.
     Pewien człowiek szedł raz o świcie brzegiem morza. Stawiał swe stopy na złocistym piasku. Promienie wschodzącego słońca padały na jego twarz, a on uśmiechnął się.
     Słyszał szum morza, chrzęst piasku pod swoimi stopami i czuł promienie słoneczne, rozgrzewające jego ciało.
     Człowiek stanął i spojrzał na niebo, tak odległe i tak niepojęte. Skrywało sekrety, których on nigdy nie pozna.
     Zanurzył dłoń w morzu, napawając się jego cudownym chłodem. Odczuwał dziwną pustkę, a zarazem był szczęśliwy.
     Jego serce było w połowie czyste, a w połowie mroczne. Dostał cechy Nieba: potrafił kochać, był uczciwy i dobry. Dostał również cechy Piekła: potrafił nienawidzić, kłamał i oszukiwał. A to wszystko łączyło się na cechy Ziemi.
     Był Człowiekiem.

2 komentarze:

  1. całkiem to to ;p czyta się przyjemnie i przesłanie jest bardzo jasne (:

    OdpowiedzUsuń
  2. Witam,
    czyta się bardzo dobrze, no i to przesłanie bardzo jasne i rzeczowe....
    Dużo weny życzę Tobie...
    Pozdrawiam serdecznie Basia

    OdpowiedzUsuń