W końcu tekst, który ma akapity! No i w końcu opowiadanie,
o którym z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że je lubię. Jedno z niewielu, o
którym mogę tak powiedzieć, niestety. Chociaż z biegiem lat jest coraz lepiej,
a patrząc na swoje stare teksty mam ochotę zapaść się pod ziemię. Jednak ten,
mimo że trochę starszy tekst, wciąż podoba mi się tak samo, jak wtedy, gdy go
napisałam. Co prawda, nie twierdzę, że teraz nie zrobiłabym tego lepiej, bo
zapewne tak by było, ale wychodzę z założenia, że niektórych swoich starych
opowiadań nie należy poprawiać. Ponieważ to już nie będzie to, to nie będzie
już ten czas, nie będą te same emocje, myśli, jak wtedy, gdy się je pisało. I
po prostu niektórych rzeczy nie da ująć się w taki sposób, jak ujęło się je te
kilka lat temu. Takie tam moje małe przemyślenia na początek listopada. A tak w
ogóle, to jak Wam się udało Halloween? Bo ja spędziłam je w moim ukochanym
gronie ze świetnym make upem zombie i z muzyką, przy której świetnie się
bawiłam. Teraz przede mną smutny listopad, zaczynający się tym, że jesteśmy
wręcz zmuszani o myśleniu o tych, których już z nami nie ma. Taki mało
optymistyczny akcent na sam początek miesiąca, ale cóż. Po prostu uważam, że
całe to święto 1 listopada jest robione na pokaz, dlatego go nie lubię.
Aczkolwiek kompletnie nie o tym chciałam. Miłego czytania!
Życie.
Niby dar.
Pewien
człowiek szedł raz o świcie brzegiem morza. Stawiał swe stopy na złocistym
pisaku. Promienie wschodzącego słońca padały na jego twarz, a on uśmiechnął
się.
Jednak
morza, piasku i słońca nie było.
Człowiek
stanął i spojrzał na odległy horyzont, który widział tylko on. Jedyne, co go
otaczało, to ciemność.
Zanurzył
dłoń w wyimaginowanym morzu, ciesząc się jego chłodem po zimnej nocy, której
nie było. Wspominał gwiazdy oraz księżyc na nocnym niebie, a teraz nastał kolejny
dzień.
Człowiek
był pogrążony w mroku, jednak jego serce było czyste i zło ciemności się go nie
imało. Był on wszystkim, a zarazem niczym. Był wszędzie, będąc nigdzie.
Istniał, nie istniejąc.
Był
Ziemią.
Życie.
Niby cud.
Pewien
człowiek szedł raz o świcie brzegiem morza. Stawiał swe stopy na złocistym
piasku. Promienie wschodzącego słońca padały na jego twarz, a on uśmiechnął
się.
Jednak
morza, piasku i słońca nie było.
Człowiek
stanął, a jego wzrok spoczął na oddalonym horyzoncie, który widział tylko on.
Włosy, rozwiane wyimaginowanym wiatrem, odsłoniły kobiecą twarz, na której
malowało się zwątpienie.
Zanurzyła dłoń w morzu, którego nie było, czując przytłaczającą
samotność oraz dojmujący smutek.
Jej
serce było czyste, jednak samotne. Pogrążona w mroku, szła po omacku i
odnalazła Ziemię, a On przywitał Ją z otwartymi ramionami.
Była
Niebem.
Życie.
Niby przekleństwo.
Pewien
człowiek szedł raz o świecie brzegiem morza. Stawiał swe stopy na złocistym piasku.
Promienie wschodzącego słońca padały na jego twarz, a on uśmiechnął się.
Jednak
morza, piasku i słońca nie było.
Człowiek
stanął, wpatrzony w dal ponad morzem, który widział tylko on. Wystawił twarz w
stronę słońca, a promienie padły na jego kobiecą twarz, wykrzywioną grymasem
złości.
Zanurzył
dłoń w nieistniejącym morzu, odczuwając frustrację i gniew, którego nie
potrafił ujarzmić.
Jego
serce było mroczne i skalane nienawiścią. Podstępem zabrał Ziemię dla siebie,
przekonując Go, że Niebo jest zbyt odległe. A Ziemia uwierzył i podążył za Nim,
omamiony Jego pięknem i obłudą.
Był
Piekłem.
„A
Niebo odnalazło swoje miejsce przy Ziemi, Ziemia ta jednak znaleźć się przy
Niebie nie mogła i zatopiła swój ból w Piekle”.
Życie.
Pewien
człowiek szedł raz o świcie brzegiem morza. Stawiał swe stopy na złocistym
piasku. Promienie wschodzącego słońca padały na jego twarz, a on uśmiechnął
się.
Słyszał
szum morza, chrzęst piasku pod swoimi stopami i czuł promienie słoneczne,
rozgrzewające jego ciało.
Człowiek
stanął i spojrzał na niebo, tak odległe i tak niepojęte. Skrywało sekrety,
których on nigdy nie pozna.
Zanurzył
dłoń w morzu, napawając się jego cudownym chłodem. Odczuwał dziwną pustkę, a
zarazem był szczęśliwy.
Jego
serce było w połowie czyste, a w połowie mroczne. Dostał cechy Nieba: potrafił
kochać, był uczciwy i dobry. Dostał również cechy Piekła: potrafił nienawidzić,
kłamał i oszukiwał. A to wszystko łączyło się na cechy Ziemi.
Był
Człowiekiem.
całkiem to to ;p czyta się przyjemnie i przesłanie jest bardzo jasne (:
OdpowiedzUsuńWitam,
OdpowiedzUsuńczyta się bardzo dobrze, no i to przesłanie bardzo jasne i rzeczowe....
Dużo weny życzę Tobie...
Pozdrawiam serdecznie Basia