Jeszcze nie wiem kiedy. Ale kiedyś na pewno.
Powiedzmy, że obiecuję.
Wszędzie kawałki szkła.
To zbite lustro.
Ucięte skrzydła,
Oraz połamana aureola.
Białe skrzydła, pióra jak śnieg,
A na nich czerwone krople.
Z mych pleców
Skrzydła wyrastają,
Tym razem ciemne,
Jak noc, jak smoła.
Czarne pióra połyskują
W świetle księżyca,
A na głowie, zamiast złotej aureoli
Czerwone rogi.
Na ziemi wciąż porozrzucane kawałki szkła,
A w nich ja.
Anioł, lecz już nie ten, co przedtem.
Mówią – upały,
… Więc taki jestem.
śliczny one-shot *O* mam nadzieję że kiedyś dokończysz to opowiadanie :3
OdpowiedzUsuńDziękuję bardzo. Na pewno dokończę, nie chcę je zostawiać tak po prostu niedokończone, ale na razie, ze względu na pewne czynniki, nie jestem w stanie go kontynuować. Ale na pewno następny rozdział się pojawi, tego jestem pewna. :D
Usuńdobrze, będę czekać cierpliwie ^v^
UsuńWitam,
OdpowiedzUsuńwspaniały tekst, cudownie przedstawiłaś upadek anioła...
Dużo weny życzę Tobie...
Pozdrawiam serdecznie Basia