wtorek, 2 lipca 2013

One shot - "Wizja końca"

Tym razem coś, co było pracą domową. Szczerze. Było to w pierwszej liceum, czyli jakiś czas temu, a tematem było, jak sobie wyobrażam życie po śmierci. Miałam to po prostu opisać, ale moja nauczycielka (która bardzo popierała to, że piszę) pozwoliła mi wyskrobać opowiadanie. Które dzisiaj chcę Wam zaprezentować.
Nie wiem, czy rzeczywiście właśnie tak sobie wyobrażam to, co nas czeka, gdy już umrzemy, ale wtedy właśnie tak to przedstawiało się w mojej głowie. Dziś jest chyba trochę inaczej, choć do końca sama nie umiem tego określić. Mimo wszystko lubię to opowiadanie, podoba mi się. Naprawdę. Choć dużo ludzi stwierdziło, że mam o wiele więcej lepszych, to osobiście właśnie to jest jednym z moich ulubionych, które kiedykolwiek napisałam. Szczególnie, że to już był ten czas, gdy rzeczywiście zaczęłam się odnajdywać w tym, co robię, jeśli chodzi o pisanie.
Mam nadzieję, że spodoba się również Wam. Tak więc, oddaję to moje małe cacko w Wasze ręce.

P.S. W końcu są jakieś akapity, jestem z siebie dumna.

        Yumei od zawsze wierzył, że po śmierci czeka go życie wieczne. Wierzył w Boga, Szatana, w niebo i piekło. Myślał, że po śmierci ujrzy światło, w stronę którego będzie musiał pójść. Jakież zaskoczenie go spotkało, gdy okazało się, że to wszystko wygląda zupełnie inaczej. Nie było żadnego światła. Był tylko ciemny tunel. W mroku panował chłód, a ściany kleiły się od krwi. Czuł straszliwy smród, jakby gdzieś w pobliżu leżały rozkładające się ciała. Słyszał przerażające krzyki oraz upiorny śmiech. Czasem potykał się o coś, co potem okazywało się częścią ciała. Starał się nie patrzeć, nie słuchać. Oddychał płytko, by nie czuć smrodu.
- Czy tak wygląda piekło? – pomyślał. – Bo to nie może być niebo.
Wędrówka przez tunel wydawała się nieskończona. Nie wiedział, ile już szedł, zastanawiał się, czy czas w ogóle jeszcze istnieje. Był zmarznięty i zmęczony. Usiadł pod ścianą myśląc, że właśnie tak spędzi wieczność – błąkając się po ciemnym tunelu, szukając wyjścia.
        Yumei przymknął powieki i już po chwili zapadł w niespokojny sen. Śniła mu się jego siostra, ale nie był to dobry sen. Ktoś ją torturował, a jej krzyk roznosił się po całym pomieszczeniu. A on nie był w stanie pomóc…
        Obudził się nagle. Był zlany zimnym potem i przerażony. Rozejrzał się i z bólem stwierdził, że wciąż znajduje się w tunelu. Chciał wstać, ale zobaczył coś po lewej stronie. Wytężył wzrok i o mało co nie krzyknął z przerażenia. Zobaczył dziwną kreaturę, mierzącą ponad trzy metry. Patrzyła na niego z góry mętnymi oczami.                                                               Yumei poruszył się niespokojnie i dopiero, gdy kreatura odwróciła łeb w innym kierunku, zdał sobie sprawę, że stwór jest ślepy. Długie uszy poruszały się nasłuchując, a język, niczym u węża, badał otoczenie. Yumei starał się nie ruszyć i po chwili, ku jego szczęściu, poczwara odeszła. Jeszcze przez chwilę słyszał i czuł jej kroki, bowiem podłoże drżało po ciężarem istoty.
        Yumei zerwał się i biegiem ruszył w przeciwną stronę. Przebiegł parę metrów, dopóki się o coś nie potknął. Upadł i usłyszał przerażający odgłos. Już wiedział, że teraz nie potknął się o żadną część ciała. Spojrzał za siebie, lecz zanim zdążył cokolwiek zobaczyć, na twarz rzuciło mu się kolejne dziwactwo. Było małe, włochate i miało bardzo ostre zęby, o czym Yumei zdążył się przekonać na własnej skórze. Walczył ze stworkiem, ale czuł, że jest na przegranej pozycji. Jednak, ku jego zdumieniu, stwór uciekł, jakby czymś wystraszony. Yumei wstał i otarł zakrwawioną twarz rękawem. Za sobą usłyszał śmiech. Momentalnie odwrócił się i ujrzał znajome oczy. Uśmiech również nie był mu obcy.
- Siostrzyczko – wyszeptał, podchodząc do niej. Ona jednak odsunęła się, a z jej twarzy zniknął uśmiech.
- Nie pomogłeś mi – powiedziała, a on dopiero teraz spostrzegł rany na jej ciele. Podcięte żyły, zranione nogi, długie przecięcie na szyi.
- Nie mogłem! Nie udało mi się! – krzyknął, a ona uśmiechnęła się obłąkańczo. Z jej oczu popłynęły krwawe łzy.
- Nie uratowałeś mnie. To przez ciebie już nie żyję.
        Yumei upadł na kolana, łapiąc się za głowę. Zobaczył, że jego siostra zaczęła iść ku niemu. Widział jej zakrwawione stopy, ale z każdym krokiem zaczęły się one zmieniać w kopyta. Spojrzał do góry i jego oczom ukazała się dziewczyna. Już nie jego siostra, ale również pokaleczona.
To tylko złudzenie, pomyślał i wstał. Dziewczyna była naprawdę piękna, jednak zamiast ludzkich, miała nogi jakiegoś zwierza. Bacznie go obserwowała, ale pozwoliła mu pójść dalej. Ponownie ruszył biegiem, a za sobą usłyszał śmiech, przyprawiający o dreszcze.
        Biegł długo, stracił już nadzieję. Gdy już był gotowy się poddać, natrafił na drzwi. Chwycił za klamkę, ale drzwi okazały się być zamknięte. Załamany, zaczął bić w nie pięściami, a gdy stracił siły, upadł na zimną podłogę i właśnie wtedy jego dłoń natrafiła na klucz. Z niedowierzaniem, wziął klucz do ręki i przyjrzał mu się. Był, naprawdę był. Z nową nadzieją podniósł się i włożył klucz do zamka. Przekręcił, a gdy usłyszał szczęk, odetchnął z ulgą. Z mocno bijącym sercem pchnął drzwi i przekonał się, że nadzieja, to pierwszy krok do rozczarowania. Za drzwiami na kamiennej ścianie, przybita była kartka, a na niej mapa tego miejsca i, jak zauważył Yumei, nie było stąd żadnego wyjścia. Poczuł, że do oczu napływają mu łzy, a tuż za sobą usłyszał rozdzierający pisk. Zdał sobie sprawę, że nie ma gdzie uciec. Wiedział też, że już drugi raz nie umrze. Będzie na zawsze cierpiał w ciemnym tunelu, bez drogi ucieczki.
        Więc tak to wszystko wygląda, pomyślał, gdy poczuł włochatą łapę na swoim ramieniu.

3 komentarze:

  1. Bardzo ciekawe i wciągające. ;3
    Yumei wierzy w ciekawe rzeczy widzę. I Bóg, i Szatan.

    OdpowiedzUsuń
  2. Poleciłabym Ci żebyś sobie poczytała trochę Junga i Freuda jesli tego nie robiłaś jeszcze, bo może Cie skłoni do napisania ciągu dalszego tego opowiadania ;p A fajnie by było.

    U mnie jest również nowa notka na www.acute-love.blogspot.com drugi rozdział Acid Love ;p sporo zmienione w sumie, jeśli patrzeć na wcześniejszą wersję :P po za tym zapraszam też na piorem-pisane.blogspot.com (:

    OdpowiedzUsuń
  3. Witam,
    bardzo wciągający tekst, wspaniale wszystko tutaj przedstawiłaś....
    Pozdrawiam serdecznie Basia

    OdpowiedzUsuń