niedziela, 2 czerwca 2013

One shot - "Gwiazdy"

Gwiazdy
Tym razem mam Wam do zaprezentowania krótką opowieść o gwiazdach. Została wymyślona dawna temu, gdy wraz z moją przyjaciółką leżałyśmy na murku i wgapiałyśmy się w gwiazdy. Wtedy powstał cały pomysł na opowiadanie, a gdy tylko wróciłam do domu zasiadłam przed komputer i tak właśnie powstało to, co teraz oddaję Wam. Był to dosyć trudny okres w moim życiu, było w nim dużo buntu przeciwko wszystkim i wszystkiemu, gdy szukałam siebie i własnego stylu pisania. Co prawda nie do końca jestem z niego zadowolona, teraz na pewno na pisałabym je sto razy lepiej, ale mam do niego pewien sentyment. Tęsknię strasznie za tamtym momentem, gdy wraz z jedną najważniejszych osób leżałam na murku, mając w dupie wszystko inne i ze spokojem, wgapiałyśmy się w rozgwieżdżone niebie - jakby nic innego nie miało znaczenia. Ten beztroski czas już minął...
Taka mała ciekawostka: to opowiadanie wygrało jakąś tam nagrodę w jakimś tam konkursie. Miało zostać wydrukowane na końcu zeszytu pewnej firmy, jednak firma ta chyba splajtowała. Nie wiem, co się z nią stało, ale że minęło już sporo czasu od tamtego momentu, więc z czystym sercem mogę umieścić ten króciutki tekst tutaj. Po raz pierwszy gdzieś je umieszczam.
Ach i nie przejmujcie się brakiem akapitów, wtedy udawałam, że nie istnieją, jak mnóstwo innych rzeczy w tamtym czasie.
Enjoy~!

Podobno każdy człowiek ma swoją własną gwiazdę. Tam, na niebie każda gwiazda jest kogoś. Podobno, jeśli spojrzysz na swoją, od razu poczujesz jakąś więź. A jeśli spojrzysz na gwiazdę ukochanej osoby, to poczujesz dziwne ciepło. Z każdym nowym życiem, powstaje nowa gwiazda i świeci tylko dla tej osoby. Lecz, gdy człowiek umiera, gwiazda umiera wraz z nim…
Yume może i była zwykłą dziewczyną, tylko nie wiedzieć dlaczego ganiali za nią z wywieszonymi językami. W sumie, to rzeczywiście była ładna, mądra, zabawna, i tak dalej, ale, no, ludzie, bez przesady! W szczególności, że ona nie robiła NIC, by się podobać. Była, poprawka, starała się być miła i tyle. Nie zawsze jej to wychodziło, ale czy kiedykolwiek jakiś chłopak się tym przejął? Oczywiście, że nie. Dla nich liczyło się jedynie to, że Yume miała długie nogi i całkiem pokaźny biust. Chociaż na miejsce, gdzie plecy tracą swą szlachetną nazwę, też nie mieli, co narzekać. Yume, nawet, gdyby była pustogłową lalką Barbie, też raczej by ich to do siebie nie zraziło, a fakt, że nie jest blondynką też nie robił im różnicy. Chociaż nie wiem, co ich pociągało w tej bladej cerze, a do tego czarnych włosach. W dodatku Yume, zamiast jakiś ładnych kasztanowych oczu, miała jakiś nieokreślony niebieski. Banda przygłupów. Tak właśnie myślałem, dopóki sam jej nie poznałem.
Pewnie zastanawiacie się, kim jestem. Otóż jestem uczniem liceum, do którego chodzi również Yume. A nawet więcej, jestem wraz z nią w jednej klasie. Chociaż nie mogę powiedzieć, że ją lubię, wprost przeciwnie.
Nazywam się Takeru i jestem jedną z najbardziej znanych osób w szkole. Zawsze, wszyscy łączą mnie z Yume, gdyż jej popularność prawie dorównuje mojej. Do pewnego czasu śmiałem się z tych porównań, dopóki nie zostałem wplątany w klub teatralny…
Sam nie wiem jak, ani kiedy, no, ale stało się. Klub teatralny, sam w to nie mogę uwierzyć. Oczywiście, na domiar złego, pierwszą sztuką, w jakiej miałem zagrać, było „Romeo i Julia”. Zgadnijcie, kto odegrał Romea? Tak, zgadliście, ja… Więc teraz powiedzcie mi, kto grał Julię? Tak, dobrze myślicie… Yume.
Mieliśmy miesiąc na przygotowanie się do przedstawienia. Yume uparła się, że oddzielne ćwiczenie ról Romea i Julii są bez sensu, więc odtąd każdego wieczoru, przez bity miesiąc ćwiczyliśmy wspólnie. I właśnie przez to, tylko i wyłącznie przez to zakochałem się w niej.
Zaczęło się niewinnie, od pocałunku scenicznego. Ja jako Romeo, a ona jako Julia. Lecz już potem byliśmy znowu tylko Takeru i Yume, a mimo to, nie przerwaliśmy pocałunku. Przypuszczenia ludzi sprawdziły się, nawet, jeśli były to zwykłe żarty…
Dzień przed przedstawieniem, Yume bardzo się denerwowała. Pocieszałem ją, że wszystko się uda, że musi się udać, skoro tyle ćwiczyliśmy. Ale ona odparła, że nie chodzi o przedstawienie. Zapytałem, więc, dlaczego jest taka zdenerwowana, a ona zaczęła opowiadać. Gdy skończyła, oboje płakaliśmy. Yume umierała…
Nadszedł dzień przedstawienia. Scena była pod gołym niebem. Na dworze było ciepło, mimo, iż godzina nie była wczesna. Na niebie pojawiły się pierwsze gwiazdy.
Wraz z Yume czekaliśmy za kurtyną, a, gdy rozległy się pierwsze oklaski wszystko się zaczęło.
Zbliżała się scena końcowa. Yume leżała na łożu, pozorując śmierć Julii, a ja udawałem, że poję truciznę. Gdy tylko płyn dostaje się do moich ust, Julia budzi się, z przerażeniem patrząc na ukochanego. Para po raz ostatni całuje się, chociaż w tym momencie nie byłem Romeem, a Yume nie była Julią. Upadłem na łóżko, udając śmierć Monteki’ego. Ujrzałem gwiazdy. Zacząłem wodzić po nich wzrokiem, aż ujrzałem taką, przy której poczułem dziwne ciepło, wypełniające mnie od środka. Spojrzałem na Yume i już wiedziałem, że odgrywa nie tylko śmierć Julii, ale również własną. Kiedy padała obok mnie, patrzyłem na gwiazdy i zobaczyłem, że jedna z nich znika. To była jej gwiazda…
Dotknąłem policzka Yume, a potem delikatnie ująłem jej twarz w dłonie. Złożyłem na jej ustach ostatni pocałunek, czując łzy spływające mi po policzkach. Usłyszałem oklaski, a potem głuchą ciszę. Po chwili wśród publiczności wybuchła panika. Spojrzałem na gwiazdy raz jeszcze, trzymając Yume za dłoń.


Kurtyna opadła. Przedstawienie skończone.

5 komentarzy:

  1. Super zakończenie! <333
    Uwielbiam tego typu opowiadania xD to mi przypominało bardzo jedno z moich, taka sama konstrukcja, narrator nawet motyw podobny xD i zakończenie ;p historia niby inna a ta sama (w sumie jak wszystkie o miłości ;p). Natchnęłam Cię xD, czy jesteśmy bratnimi duszami xD ??

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiesz, że chyba nawet nie mogłam Cie natchnąć? Wychodzi, że jesteśmy bratnimi duszami ! Kochana, ja Ci je wstawię na swojego bloga za sekundę sama zobaczysz xD

    OdpowiedzUsuń
  3. acute-love.blogspot.com jest prolog ;p nie wiem czy Ci o tym pisałam ;p

    OdpowiedzUsuń
  4. Hej,
    cudowny shot, choć taki bardzo smutny.... gdy się w sobie zakochali, to musieli się żegnać...
    weny życzę Tobie...
    Pozdrawiam serdecznie i gorąco Basia

    OdpowiedzUsuń
  5. acute-love.blogspot.com ;p nowa notka, tym razem autobiografia artystyczna
    :P

    OdpowiedzUsuń