sobota, 14 grudnia 2013

Rozdział VIII, część 2



     Był to kolejny dzień dla Chrisa, gdy na lekcjach był jedynie ciałem. Ciągle rozmyślał o tym, że ma się wybrać do pielęgniarki po to całe zwolnienie, które obiecał Mattowi. Nie miał pojęcia, czy mu się to uda, a przede wszystkim martwił się, że palnie coś głupiego i od razu odkryją, że podaje się za kogoś, kim nie jest. Rozchmurzył się dopiero przed ostatnią lekcją, gdy, idąc do klasy, wpadł na Willa. Umówili się, że po dwóch godzinach lekcyjnych spotkają się w stołówce i pogadają na spokojnie. Chris miał zamiar opowiedzieć mu o swoim koszmarze, a Will obiecał, że dokładnie mu wszystko wyjaśni.
- A teraz muszę lecieć, mam jakieś niezgodności w dzienniku i muszę to wyjaśnić – powiedział Will. – Do zobaczenia później, Chris.
- Do zobaczenia! – krzyknął za nim blondyn, po czym podszedł do Matta, który stał kawałek dalej.
- Trzymaj. – Matt podał mu swój identyfikator. – Żeby nie było, że zapomnisz.
Chris prychnął tylko, biorąc plakietkę i chowając ją do kieszeni spodni.
~*~
     To chyba pierwszy taki przypadek, gdy nie cieszył się na skończenie ostatniej lekcji. Powoli spakował książkę do torby i spojrzał na Matta. Ten uśmiechnął się do niego i powiedział:
- Powodzenia. Widzimy się w pokoju.
Wyszedł z klasy za innymi i skierował się w stronę schodów. Szybko zbiegł po nich i poszedł korytarzem, którym ostatnio szedł z Willem. Miał nadzieję, że może go spotka, chociaż wiedział, że ma on jeszcze jedną lekcję. Minął pokój, w którym ostatnio siedział i poszedł dalej, opierając się pokusie, by tam zapukać. W końcu zobaczył drzwi, o których mówił mu Matt i tabliczkę na nich „Gabinet pielęgniarski”. Zapukał i nie czekając na odpowiedź, delikatnie uchylił drzwi.
- Proszę, proszę – powiedziała starsza pielęgniarka, uśmiechając się do niego zapraszająco.
- Dzień dobry.
- Dzień dobry, kochanie. – Pielęgniarka wskazała mu krzesło naprzeciw niej. – Z czym do mnie przychodzisz?
Chris usiadł na krześle i wziął głęboki wdech na uspokojenie.
     Tylko spokojnie, Chris, pomyślał sobie i wypuścił powietrze z płuc.
- Nazywam się Matthew Shiny i od dłuższego czasu miewam straszne migreny. Myślę, że może być to spowodowane stresem.
- Matt, tak? Mogę zobaczyć twój identyfikator? – zapytała pielęgniarka.
- Ależ oczywiście. – Szybko wyjął go z kieszeni i położył na biurku. Kobieta zerknęła na jego nazwisko wypisane tłustym drukiem, po czym wstała i podeszła do jednej z szafek za nią. Szybko znalazła teczkę z tym samym nazwiskiem, jaki widniał na identyfikatorze, sprawdziła coś i schowała teczkę z powrotem. Usiadła, uśmiechając się do Chrisa, który zdążył oblać się zimnym potem ze strachu.
- Silne bóle głowy bardzo rzadko są spowodowane czymś groźnym. Dlatego przepiszę ci odpowiednie tabletki, które powinny pomóc. Są mocne, więc radziłabym z nimi nie przesadzać – powiedziała pielęgniarka, a blondyn przestraszył się, że na tym się skończy. – Do tego wypiszę ci zwolnienie z zajęć fizycznych, gdyż wiadomo jak głośno jest w tych salach treningowych, a to nigdy nie wpływa dobrze na bóle głowy.
Chris odetchnął z ulgą, a pielęgniarka zabrała się za wypisywanie zwolnień w trzech kopiach, tak jak przewidział to Matt.
     - A co tam u twojego brata? – zapytała w pewnej chwili, nie odrywając się od zajęcia. – Wszystko u niego w porządku?
- Brata? – zdziwił się Chris.
- Tak, dawno go nie widziałam. Ale może to i dobrze, że nieczęsto tu zagląda, prawda? To taki miły chłopiec. Nadal ma problemy z zasypianiem?
- Ja… Nie wiem.
Pielęgniarka spojrzała na niego podejrzliwie. Chris czuł, że musi coś powiedzieć, inaczej wszystko źle się skończy.
- Znaczy, ostatnio już mu się polepszyło. Znaczy, nie wiem do końca, nie jesteśmy w tym samym pokoju i chyba mu lepiej.
Zdziwienie na twarzy kobiety wcale nie poprawiało samopoczucia Chrisa. Miał wrażenie, że tylko coraz bardziej się pogrąża.
- Nie rozmawiacie ze sobą?
- Nie, nie, to nie tak. Po prostu nowy rok szkolny, chcemy dać z siebie wszystko, wie pani jak to jest. Jednak ostatnio nie wspominał, że bezsenność dalej go męczy, więc zakładam, że już lepiej.
- Trzeba było mówić tak od razu! – Pielęgniarka wybuchła śmiechem. – Zamieszałeś mi wszystko i już się zmartwiłam o niego, a to przecież taki sympatyczny chłopak.
Chris uśmiechnął się. Miał wielką nadzieję, że serce, które usilnie próbowało się wydostać z jego klatki piersiowej, jednak pozostanie na swoim miejscu. Chciał już zabrać te zwolnienia i jak najszybciej stąd wyjść, by przypadkiem znowu nie stać się obiektem zainteresowania pielęgniarki i jej pytań, co do osobistego życia Matta.
     - Proszę, skarbie, to dla ciebie – powiedziała w końcu pielęgniarka, wręczając mu dwie kopie zwolnienia oraz receptę. – Wiesz, gdzie masz je zanieść, prawda?
- Tak, wiem, dziękuję bardzo. – Poderwał się z miejsca, zabrał identyfikator, leżący wciąż na biurku, po czym szybko biorąc papiery, skierował się do wyjścia. – Do widzenia.
- Do widzenia i pozdrów brata.
- Oczywiście, pozdrowię.
Wypadł na korytarz, zamknął drzwi i szybkim krokiem ruszył w kierunku schodów. Na dole zobaczył Pete’a i Sebastiana, więc podszedł do nich.
- No witam, witam – odezwał się Pete, zanim zdążył zrobić to ktokolwiek inny. Jak zwykle na jego twarzy był szeroki uśmiech, który wydawał się nieodłącznym jego elementem. – Gdzie się tak spieszysz, Chrissy?
- Wiedzieliście, że Matt ma brata, prawda? – zapytał, nie zawracając sobie głowy przywitaniem. Pete i Sebastian wyglądali na zaskoczonych.
- No wiesz, dość długo znamy się z Mattem, więc praktycznie rzecz biorąc trudno by było…
- Wiedzieliście. Mogliście mnie uprzedzić. Znaczy, powinien to zrobić sam Matt, a tak o mało co nie wpadłem w kłopoty. W sumie i Matt wpadłby przez to w kłopoty.
- O co ci chodzi, Chrissy? – zapytał Sebastian. – Na spokojnie.
Blondyn westchnął, próbując się uspokoić.
- Miałem iść po zwolnienie dla niego – powiedział powoli. – Z zajęć fizycznych.
- Wspominał coś o tym. – Pete przytaknął.
- No właśnie, ale nie raczył mi powiedzieć, że pielęgniarka zna jego brata, o którego może wypytywać. Nie raczył mi nawet wspomnieć, że ma jakiegokolwiek brata i to w tej szkole!
- Cały Matt – skomentował Sebastian.
- Teraz chociaż mi powie, kto nim jest – powiedział Chris i zaczął wchodzić na schody.
- Daj spokój, Chrissy. – Pete zrównał się z nim. – Skoro ci o nim nie mówił, to może nie jest on dla niego ważny.
- Przecież to jego brat.
- Różnie to bywa. Może nie chce o tym mówić.
- Ale będzie musiał. Należy mi się. – Chris przyspieszył i już po chwili był na drugim piętrze. Szybko ruszył przez korytarz i dopadł drzwi. Słyszał Pete’a i Sebastiana tuż za sobą, ale nawet oni nie byli w stanie go powstrzymać. Z rozmachem otworzył drzwi, nawet ich nie zamykając, bo doskonale wiedział, że i tak przyjaciele Matta wejdą za nim. Jego współlokator leżał na łóżku, z nieodłączną książką w rękach. Podniósł zdziwiony wzrok na Chrisa lecz zanim zdążył cokolwiek powiedzieć, blondyn rzucił w niego papierami oraz identyfikatorem.
- Masz to swoje zwolnienie. Masz nawet receptę – powiedział Chris. – I następnym razem może pomyśl trochę, zanim mnie o cokolwiek poprosisz.
Matt odłożył książkę, plakietkę schował do kieszeni, zwolnienie wraz z receptą położył na nocnym stoliku i wstał, gotowy wysłuchać, o co chodzi blondynowi.
- Masz pozdrowić brata – wyrzucił z siebie Chris, na co Matthew na chwilę stracił swoje opanowanie. Szybko jednak się zorientował i przybrał swoją zwyczajną, chłodną minę. – I najlepiej powiedzieć mi o nim, a jeszcze lepiej by było, gdybyś zrobił to, zanim poszedłem po to całe głupie zwolnienie.
- A oprócz tego miałeś jakieś inne problemy?
- Nie zmieniaj tematu!
Chris miał wrażenie, że zaraz wybuchnie, chociaż sam nie wiedział, dlaczego aż tak zdenerwowała go ta sprawa. Zazwyczaj nie przejmował się takimi rzeczami, liczyło się przecież to, że tak czy inaczej, załatwił to, co miał załatwić.
- Chrissy, pogadacie o tym kiedy indziej – odezwał się Pete. – Na spokojnie.
- Nie. Matt opowie mi tu i teraz o swoim bracie.
Chris nie zamierzał odpuścić. Nie tym razem.
- Mogłeś mnie chociaż uprzedzić, że prawdopodobnie padnie takie pytanie – powiedział blondyn. – Zrobiłem z siebie kompletnego idiotę!
- Tak w sumie, to zrobiłeś idiotę ze mnie. – Matt pomachał mu identyfikatorem ze swoim nazwiskiem przed nosem. – Będąc tam nazywałeś się Matthew Shiny, więc przestań to już przeżywać.
- Nie będziesz mi mówić, co mam robić, ale chyba należą mi się małe wyjaśnienia. Nie uważasz?
- Chrissy, daj już spokój. – Pete odezwał się, zanim zdążył to zrobił Matt. – To dosyć drażliwy temat.
- Drażliwy? Niby dlaczego? – Spojrzał na Pete’a, mając nadzieję, że powie on coś więcej.
- Chcesz wiedzieć dlaczego? – zapytał Matt, a oczy blondyna ponownie skierowały się na niego. – Tak bardzo chcesz wiedzieć, kto jest moim bratem? Dobrze, powiem ci.
Przez chwilę zapanowało milczenie. Chris był pewny, że tak jak i on, pozostali również wstrzymali oddech.
- On nim jest – powiedział w końcu Matt, wskazując na swojego przyjaciela. – Pete jest moim bratem. Sam kiedyś zwróciłeś uwagę na podobieństwo między nami, więc nie powinieneś być tym faktem tak zaskoczony.
Chris sam nie wiedział, co było gorsze. Chłodny, prawie obojętny ton, jakim posłużył się Matt, świadomość, że zna prawdę, czy mina Pete’a, który nagle, jakby zapadł się w sobie.
- Zadowolony? – zapytał Matt i nie czekając na odpowiedź wyszedł. Po chwili, rzucając jakieś mało istotne wyjaśnienie, Sebastian wyszedł za nim. Chris został sam wraz z bratem Matta, który chyba po raz pierwszy – jak zauważył blondyn – nie tryskał swoją, tak bardzo zaraźliwą radością.





No i druga część rozdziału. W sumie nie mam pojęcia, co mogę napisać. Lubię to, w jakim kierunku idzie ta opowieść, mam pełno nowych pomysłów, co do tego opowiadania, które powoli sobie realizuję i mam nadzieję, że one Wam też się podobają.
Ah, napiszę Wam życzenia teraz, bo notkę najszybciej wstawię po Nowym Roku.
Tak więc Wesołych Świąt, udanego Sylwestra i zajebistego Nowego Roku życzy Nez <3

1 komentarz:

  1. Witam,
    wspaniały rozdział, bardzo mnie zaskoczyła ta informacja, że Matt ma brata, i jest nim.... Pete, no w sumie powinien mu powiedzieć, od razu, bo przez chwilę to nawet myślałam, że ta pielęgniarka go wkręca....
    Dużo weny życzę Tobie...
    Pozdrawiam serdecznie Basia

    OdpowiedzUsuń