Nadszedł
czas na kolejnego one shota, chociaż nie jest to opowiadanie. W sumie wszystko
wyjaśnione jest parę linijek niżej, więc nie przedłużając życzę miłego
czytania.
Ah, no
tak. I zapraszam na aska: http://ask.fm/NezumiSkrillex
Jak
kamień rzucony przed siebie bez sensu…
Jak
owoc, który spada z drzewa tak nagle…
Jak
słowo znów wypowiedziane znienacka…
Jak
słowo „kocham” znów bez sensu wypowiedziane…
(Autor
nieznany, poszukiwany!)
Dawno,
bardzo dawno temu Kimiś znalazł taki oto wiersz nieznanego autorstwa i wtedy,
będąc jeszcze kompletnym amatorem w pisaniu, próbując się w tym odnaleźć, wziął
się za własną interpretację życia na podstawie tych krótkich czterech linijek.
Jak na mało obeznanego w tym wszystkim brzdąca nie wyszło wcale tak źle, jak
teraz dzisiejszy, o kilka lat starszy Kimiś mógłby przypuszczać.
Jak kamień rzucony przed
siebie bez sensu –
takie właśnie jest nasze życie. Jest jak ten kamień rzucony niewiadomo gdzie,
niewiadomo, jak daleko. Czy wpadnie do wody, i topiąc się straci szansę
zobaczenia kolejnych promieni słońca? Czy może upadnie na grunt i będzie miał
szansę, by zobaczyć na czym polega życie? Wtedy zrobi z nim, co chce lecz nie
wiadomo, co się stanie. Może ktoś przypadkiem bądź całkiem umyślnie kopnie go,
a ten sturla się w dół, wprost do rzeki? Chociaż może uniknie niebezpieczeństwa
i uda mu się pozostać na ziemi? Ale zawsze to tylko zwykły kamień. Beznadziejny
kamień bez uczuć. Zwykły kamień nie dorówna człowiekowi. Chociaż niektórzy
ludzie próbują dorównać kamieniowi, pozbywając się uczuć. Jednak każdy człowiek
jest człowiekiem i nigdy do końca nie pozbędzie się uczuć, choćby nie wiem, jak
tego chciał. Dlatego rzucony kamień zawsze jest bez sensu. Szczególnie ten
rzucony przed siebie.
*
Jak owoc, który spada z
drzewa tak nagle –
tak nagle dowiadujemy się, że jakaś choroba spada na nas lub na naszych
bliskich. I nic z tym nie możemy zrobić. Jest tyle chorób, na które wciąż nie
ma lekarstwa, z którymi wciąż nie potrafimy sobie poradzić. Właśnie w tak
brutalny sposób dowiadujemy się, że w najbliższym czasie przyjdzie nam się
pożegnać. Wyobrażam to sobie w prosty, obrazowy sposób. Jest drzewo, a na nim
rosną jabłka. Na początku wszystkie owoce są piękne, ale nagle któreś zaczyna
gnić, pożera je choroba i w końcu spada. A na jego miejscu nic nigdy więcej nie
wyrośnie. Właśnie tak nagle umierają nasi bliscy, tak nagle, jak owoc spada z
drzewa.
*
Jak słowo znów wypowiedziane
znienacka –
tak znienacka wszystko się zmienia. To, co nas otacza, najbliżsi, wszystko.
Nawet my sami. I czasem wystarczy tylko parę słów, jedno zdanie, jedno słowo
powiedziane za dużo. Tylko tyle, a pokrętny los zrobi resztę. Nie bez powodu
mówią, że wystarczy jedno słowo, żeby stanąć wśród wrogów i jedno słowo, żeby
stanąć wśród przyjaciół. I to właśnie po słowach poznasz ludzi. Nie po tym, jak
wyglądają, nie po tym, jak się zachowują, ale właśnie po słowach, które
wypowiadają. Bo w słowach – wypowiedzianych, czy też przemilczanych – zawarta
jest prawda o człowieku. I żeby go ocenić czasem wystarczy jedno słowo
wypowiedziane znienacka.
*
Jak słowo „kocham” znów bez
sensu wypowiedziane –
takie są nasze czyny, w które nie wkładamy serca. Nasze hobby, zainteresowania,
pasje, które porzucamy, gdy tylko się nimi znudzimy lub się do nich
zniechęcimy. Jak wszystko, co kiedykolwiek zaczęliśmy, już nigdy nie mając
skończyć. Wszystko, co kiedykolwiek chcieliśmy zrobić, chcieliśmy się nauczyć,
to wszystko, co porzuciliśmy tak nagle, jak zaczęliśmy, co było dla nas ważne
tylko przez chwilę. Te wszystkie wyzwania, priorytety, w które straciliśmy
wiarę, poddając się, gdy zrobiło się zbyt trudno. To wszystko jest jak to
głupie, naiwne i szczeniackie „kocham”, które wypowiedziało się zbyt szybko,
zbyt nagle. To słowo „kocham” po raz kolejny wypowiedziane bez sensu.
Witaj,
OdpowiedzUsuńrewelacyjny shot, no i te przemyślenia na temat życia wspaniale przedstawione...
Dużo weny życzę Tobie...
Pozdrawiam serdecznie Basia