K,
należą się Wam małe wyjaśnienia. Otóż, z opowiadaniem ani trochę nie posunęłam
się do przodu i nie mam pojęcia, kiedy uda mi się to zrobić. Dlatego na razie
będę wstawiać co miesiąc jakieś shociki, co by blog nie wisiał pusty przez nie
wiadomo ile. W jakimś sensie walczę z moim blockiem na pisanie, ale nie na
wszystkie opowiadania to działa niestety. Dlatego przepraszam wszystkich
zawiedzionych i obiecuję się postarać coś następnym razem napisać, ale ostatnie
moje próby kończyły się tylko włączeniem danego tekstu, spojrzeniem na niego i
wyłączeniem Worda. Może następnym razem będzie lepiej. Tak więc trzymajcie za
mnie kciuki, a teraz takie moje małe przemyślenia. Czyli co się dzieje, jak
Kimiś postanowi przelać swoją frustrację na papier. Miłego czytania.
Każdy
dzień wygląda tak samo. Rutyna, która pewnego dnia wkradła się niepostrzeżenie
do mojego życia została. Nic z nią nie zrobiłem. Nie miałem czasu, siły ani tym
bardziej ochoty coś z nią robić. Stabilizacja przecież nie jest taka zła.
Wystarczy tylko nie myśleć, być robotem, robiącym to, co ci mówią inni.
Wystarczy iść za tłumem, stać się szarą, nic nieznaczącą masą, zbyt ograniczoną
myślowo, by zrobić cokolwiek. Musimy tylko chodzić do pracy, której
nienawidzimy, wydawać pieniądze, których nie mamy, kupować rzeczy, których nie
potrzebujemy, by przypodobać się ludziom, na których nam nie zależy i podążać
za modą, która nas nie interesuje. I powtarzać za innymi: „jestem wolny”. Ale
przede wszystkim nie zwracać uwagi na to, że wolność, którą niby każdy tak
bardzo sobie ceni nie istnieje. To tylko pozory wolności, to wolność w
zamkniętej klatce, wolność wokół murów, dusząca wolność w ograniczonym świecie.
Jesteś zaszczuty przez media, wysłuchujesz rzeczy, które kompletnie cię nie
dotyczą, oglądasz ludzi, których nawet nie znasz i których życie kompletnie cię
nie interesuje. To wszystko tylko po to, by zamydlić ci oczy i zaszyć usta.
Żebyś nie wiedział, co tak naprawdę się dzieje, bo masz nie wiedzieć, masz być
tylko maszyną, która w końcu zepsuje się, jak miliony innych. Którą w końcu
wyrzuci się na śmietnik, gdy skończy się termin ważności i o której nikt nie
będzie po tygodniu pamiętał. To jest twoja wolność. Ta nieprawdziwa wolność, bo
to ty musisz zdecydować, czy jesteś ślepcem, zamkniętym w tłumie, krzyczącym
„jestem wolny!”, czy jesteś osobą, która chce zrobić coś ponad to. Musisz zadać
sobie pytanie, czy jesteś gotów i czy jesteś na tyle odważny, by przestać
podążać za tłumem i zrobić coś swojego. Musisz zadać sobie pytanie, czy wolność,
którą żyjesz jest wolnością. Ale przede wszystkim musisz zadać sobie pytanie
„kim jestem?” oraz „po której stronie stoję?”. Jeśli podjąłeś już decyzję, to
pozwól, że teraz ja zapytam. Kim jestem?
Mam co czytać! <3 Ale i tak czekam na dalszy ciąg opowiadania!
OdpowiedzUsuńWitam,
OdpowiedzUsuńtekst wspaniale się czytało, zmusza do refleksji, takie teksty miłe są dla oka, choć ja czekam na nowy rozdział opowiadania....
Dużo weny życzę Tobie...
Pozdrawiam serdecznie Basia